Schatzkammer - Skarbiec. Ukryty w głębi pałacu cesarskiego przechowuje drogocenne pamiątki domu Habsburgów. Drogocenne zarówno z powodu materiałów, maestrii wykonania, jak i historii, która się z nimi łączy. Takiego skarbca z pewnością nie powstydziłby się największy nawet bogacz z baśni tysiąca i jednej nocy.
Skarby podzielono na dwie części: świecką i kościelną, co odzwierciedla rozległe ambicje Habsburgów. W pierwszej kolejności trafiamy na insygnia cesarskie wyjątkowej urody: koronę, berło i jabłko. Koronę zrobił z czystego złota Jan Vermeyer w 1602 roku specjalnie dla Rudolfa II. Najpierw służyła jako korona Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, potem jako korona Cesarstwa Austrii. Zachwyca. Po prostu zachwyca. Diadem królewski z ośmioma liliami, ośmioma diamentami, z rzędami pereł, czerwonymi senelami i potężnym rubinem z przodu. Mitra, symbolizująca władzę duchową, z czterema reliefami w złocie, które przedstawiają osiągnięcia Rudolfa. Reliefy obramowują pasy białej emalii z kwiatami i ptakami o delikatnym rysunku. To zestawienie białego tła i kolorowych, eleganckich, giętkich kształtów można później znaleźć w wielu miejscach w Wiedniu jak choćby na suficie Kunsthistorisches Museum. W końcu kabłąk cesarski zwieńczony krzyżem i szmaragdem o nieziemskiej błękitnej barwie. Bogactwo i harmonia, przepych i lekkość, kunsztowność wykonania, drogocenność materiałów, przemyślana symbolika najdrobniejszego nawet elementu.
Podobnie pozostałe przedmioty wykonane później do kompletu przez Andreasa Osenbrucka gdzieś między 1612 a 1615. Nie mogłam się napatrzeć na wdzięczne, koronkowe zwieńczenie berła o rączce z rogu jednorożca (czyt. narwala). Majstersztyk, cudeńko!
Gdy tylko oderwie się wzrok od gabloty z najcenniejszą koroną na świecie, trafia się na cesarza Franciszka I. Jego piorunujące spojrzenie z miejsca wbija w podłogę. Friedrich von Amerling namalował Franciszka w stroju cesarskim z insygniami. Pysznią się purpura, brokat i jedwabie rękami najlepszych rzemieślników pieszczone. Marmury w tle błyszczą jak lustro. A cesarz ma twarz spokojną, poważną, skupioną. Patrzy na widza z lekko ściągniętymi brwiami. Twarz zdobią mu zmarszczki szlachetne i surowość. Ta niesamowita twarz pasuje bardziej do mnicha lub proroka. Nieubłaganie ściąga uwagę, pomimo tylu wspaniałości wokół. Nigdy nie zapomnę tych stalowoszarych oczu.
Dalej przechodzimy wśród paradnych szat Orderu Złotego Runa, Orderu Żelaznej Korony, spotykamy złoty ornat elektora czeskiego, purpurowy, węgierski strój koronacyjny i niebieski Lombardo-Wenecji. W półmroku wystawiono sztandary, proporce i laski heroldów jeszcze z czasów króla niemieckiego Rudolfa (XIII w.). Cesarskie dzieci chrzczą w najdelikatniejszym, białym jedwabiu wyszywanym perłami i złotą nicią. Cesarz spożywa jajko na twardo ze złotej podstawki w kształcie drzewa oliwnego, pod którym odpoczywają pasterz i jego dwa psy. Cesarzowa trzyma perfumy w naczyniu wyrzeźbionym ze szmaragdu o dwóch tysiącach karatów. Białe opale o magicznym blasku wprawiono w jej biżuterię. Paradny miecz cesarski ma rękojeść i pochwę wykonane z rogu jednorożca. Zwieńcza go urokliwy ametyst. Wśród skarbów cesarskich można też znaleźć sporą misę wyrzeźbioną z jednego mleczno-kawowego agatu, którą wykonano gdzieś w mrokach antyku po to, żeby po złupieniu Konstantynopola niewiadomymi drogami trafić do Habsburgów. Powiadają, że ta właśnie misa jest Świętym Graalem. Trumny cesarskie ukryte w kryptach Kościoła Kapucynów, zamknięto na złote klucze, które trzyma się w rzeźbionej szafie z drewna orzechowego.
Skarbiec sakralny nie mniej imponuje. "Arcykatolicka Austria" może się pochwalić niemożebną liczbą świętych relikwii. Kości, paznokcie, włosy, kawałki Krzyża Świętego, płótna i wiele innych z pieczołowitością zamknięto w kunsztownych pudełeczkach, które czasem tworzą całe komplety. Nie sposób wymienić nawet części skarbów Geistliche Schatzkammer, bo każdy przedmiot z osobna zasługuje na szczególną uwagę. Te wszystkie ornaty, pastorały, krzyże, laski, lichtarze, ołtarze, relikwiarze, naczynia liturgiczne.. Wspomnę więc tylko o jednym przedmiocie, który poruszył moje serce. Był to niewielki (jakieś czterdzieści centymetrów) relikwiarz Marii. Podstawę stanowi rzeźbiony kryształ górski ze srebrnymi zdobieniami. Wieńczy je biała muszla i puzderko z masy perłowej. Na puzderku wyryto Marię z dzieciątkiem. Przedmiot niewielki, ale bezpretensjonalny. Jednocześnie drogocenny i skromny. Idealny dla uczczenia Najświętszej Panienki.
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen