Freitag, 22. Juni 2012

Fuego del Sur

     Zaskakujące, jak wielu w Wiedniu jest Latynosów. Wcale nie trzeba się starać, żeby na nich trafić. Brazylia, Kolumbia, Wenezuela, Peru, Ekwador, Meksyk... Zewsząd! Ichnia klasa średnio-wyższa wysyła swoje dzieci na studia do Europy po lepsze wykształcenie, dla obycia, dla doświadczenia. Czasem przyjeżdżają w odwiedziny do krajów przodków.

     Tygiel, jaki powstał w Ameryce Południowej, fascynuje swoją różnorodnością. Przez wieki biali kolonizatorzy mieszali się z miejscową ludnością, czarnymi niewolnikami i przybyszami z Azji. Zupełnie inaczej niż w Afryce, gdzie ostro praktykowana segregacja rasowa zakonserwowała podziały. Wśród Latynosów nikogo nie dziwią wielobarwne korzenie. Zazwyczaj mają skórę o pięknym czekoladowym odcieniu i wyraziste oczy z brązowymi tęczówkami. Ale można spotkać również takich, co skórę mają bardzo jasną jak Szwajcarzy lub niemal czarną jak Nigeryjczycy, albo niebieskookich blondynów rodem z Pomeranii.

     Sposób myślenia mają niezwykle zbliżony do europejskiego. Uważają nasz kontynent za bardzo istotny składnik swojej tożsamości. Studiują tu więc ekonomię, socjologię, filozofię, języki. Ci, których poznałam, bardzo dobrze orientują się w europejskiej historii i literaturze (w odróżnieniu od mieszkańców Stanów Zjednoczonych, z którymi rozmawiałam). Czasem zostają, ale zazwyczaj wracają do siebie, żeby podzielić się zdobytą wiedzą i umiejętnościami. I to jest rys, który mnie w nich zachwyca. Doskonale wiedzą, że sytuacja w Ameryce Łacińskiej jest trudna, że od kilkudziesięciu lat rządzą nimi zazwyczaj bezwględni dyktatorzy wojskowi, że jest mnóstwo biedy i brutalności, że ciężko o dobre warunki do nauki i pracy. Mimo to, a pewnie właśnie dlatego, wracają pełni optymizmu, chcąc poprawić swoją ojczyznę. 

     Ich radość życia widać w każdej chwili, w sprężystości ruchów, w śmiechu, w śpiewie, który nigdy ich nie opuszcza. Wydają się czasem zbyt chaotyczni lub zbyt śmiali w tej całej pasji, ale czyż to nie jest urocze? W szczególności w porównaniu z ułożonymi, zdystansowanymi Austriakami. Latynosi dostali język z Europy, rytm muzyki z Afryki, a przy tym wszystkim zachowują w sobie coś, czego jeszcze nie potrafię opisać, ale co z pewnością pochodzi z ich ziemi. Coś z wysokich Andów, coś z amazońskiej dżungli, coś z surowego wybrzeża Pacyfiku.

Keine Kommentare:

Kommentar veröffentlichen