Wspomniałam ostatnio o specyficznej atmosferze Mariahilfer Straße. Oczywiście było to spore uproszczenie, bo ulica ciągnie się przez pół miasta i wraz z odległością zmienia nieco swój charakter, ale jedno pozostaje stałe. Dziś przeszłam się od początku ulicy przy Museumsquartier aż do Westbanhof i stwierdzam, że to największy dom towarowy, jaki w życiu widziałam.
Przy Mariahilfer Straße można znaleźć wszystko - tak mi mówiły koleżanki z akademika. I faktycznie wszystko. Wystarczy odpowiednio długo iść. Z początku przeważają luksusowe sklepy, światowe marki i drogie restauracje. Z czasem standard lokali opada, pojawiają się outlety, kebaby, sklepy pt. "wszystko za jedno euro" i "tania książka". Na całej długości królują kobiece ubrania. Trafiłam do obuwniczego, który zajmował trzy piętra obszernej kamienicy. Trzy obszerne piętra wypełnione niemal w całości damskimi szpilkami! Potężne międzynarodowe sieci mają tu obowiązkowo swoje sklepy. Te mniejsze i bardziej ekskluzywne też. Poza tym biżuteria, galanteria i obowiązkowo kryształki Svarovskiego. Wielki sklep z nożyczkami i nożami. Kino angielskie. Sklep ze znaczkami. Sklep wnętrzarski. Następny sklep wnętrzarski, ale zupełnie inny. Kolorki, kolorki, kolorki. Ludzie. Mnóstwo ludzi dookoła. Lody Zanoni&Zanoni. Piekarnia "Trześniewski" ("Trześniewski - niewypowiadalnie dobre bułeczki"). Market Billa. Sklep z płytami jazzowymi. Ciuchy, ciuchy, ciuchy. Bank. Biuro podróży. Tureckie jadło. Szkoła językowa - pięćdziesiąt języków do wyboru. Optyk, apteka i "Tabak". Bipa (to taka drogeria). Znowu Mak. Torebki i rękawiczki. Krawaty i szale. Budka z pieczonymi ziemniakami. Suknie wieczorowe. Market. Tyle ludzi dookoła. Oczy im błądzą po wystawach. Tyle kolorów, tyle świateł, tyle głosów.
Ratunku...
"Trześniewski - niewypowiadalnie dobre bułeczki" :-)
AntwortenLöschenTania książka: dobrze wyczuwam temat kolejnego wpisu?
- Trsn... Tschsn... Tzrn... Trzesniewski!
AntwortenLöschen- Gesundheit!
Trzesniewski - die unaussprechlich guten Brötchen. :)
To nie tajemnica, że Polacy już dawno temu podbili Wiedeń. Zastanawiam się tylko, dlaczego historycy o tym milczą.
A jeśli chodzi o książki, to zanim zacznę kupować nowe, muszę najpierw uporać się z kolekcją, którą mam na dysku, a że większość tytułów ma dużo stron i dotyczy epoki brązu lub wczesnej epoki żelaza, trochę to potrwa.